Kryzys to najlepszy czas na inwestycje
W czasach kryzysu wyrosły fortuny takich potentatów jak Buffet, Murdoch czy też Onassis. Jest to najlepszy czas na inwestycje z trzech powodów:
- dotychczasowi liderzy rynkowi odnoszący do tej pory sukcesy muszą sobie poradzić z zapaścią. Są mało elastyczni, dotyka ich przerost zatrudnienia i musza szybko ograniczać koszty. Nowo powstałe w tym okresie przedsięwzięcie nie ma tych problemów. cechuje się dużo większą elastycznością i możliwości a dopasowania do zmiennych potrzeb klientów.
- zmieniają się potrzeby klientów. Potrzebują mniej paliwożernych samochodów; gorszych jakościowo , ale tańszych produktów; nowych rozwiązań biznesowych pozwalających na lepsze śledzenie konwersji z każdej wydanej złotówki
- topnieją nieinwestowane oszczędności. Złotówka traci w stosunku do USD i EURO. Sytuacja na giełdach jest mniej przewidywalna niż kaprysy dwuletniego dziecka. Dodatkowo sytuacja Islandii uczy nas, że nawet obligacje nie muszą być najpewniejszą lokatą. Złoto może być pewną inwestycją, lecz nie musi. Rezerwy złota w USA mają przekraczać 8.000 ton. Co się stanie jeśli trafi ono na rynek?
Co dalej?
Pozostaje zainwestować w dobry biznes. My proponujemy inwestycje w firmy i przedsięwzięcia oparte częściowo lub w całości o internet.
Dlaczego?
Odpowiedź jest bardzo prosta. Firma oparta o kanał internetowy ma dużo większy zasięg. Działa globalnie, a nie lokalnie. Zwiększa się grono klientów, również z innych krajów. Pojawiają się nowe możliwości dotarcia do klienta. Nie trzeba liczyć tylko na jego dobrą wolę, że zaglądnie do naszego biura. Nie trzeba zdawać się na aktywność przedstawicieli handlowych, sprzedających tu i teraz. Docieramy do klienta w każdym momencie, 24 godziny na dobe, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku i to niezależnie od tego gdzie obecnie przebywa i czy ma w danym momencie potrzebę zakupu czy też nie.
Nie umniejszamy oczywiście roli przedstawicieli handlowych. W większości przedsięwzięć są niezbędni. Nie do każdego klienta można dotrzeć przez internet. Wielu, naprawde dobrych klientów, nie tylko konsumentów, ale i np. potencjalnych reklamodawców po prostu nie używa komputera. Inni uważają, że internauci to ludzie , którzy tylko oglądają porno i piją piwo. Niemniej, nie negują, że chętnie dotarliby do nich ze swoją ofertą.
Rozwój przedsięwzięcia opartego o internet jest również dużo tańszy niż tradycyjnej firmy. Nie trzeba tworzyć kilkudziesięciu punków w wielu miastach. Wystarczy jedna dobrze zorganizowana placówka wsparta odpowiednim marketingiem internetowym oraz telemarketerami by osiągnąć sukces nawet na skale międzynarodową.